O pieniądzu i władzy

Podczas krotkiej dyskusji obiadowej rzuciłem na forum futurystyczną ideę negacji wartości pieniądza. Została ona trochę niedokładnie zrozumiana i wymaga wyjaśnień, których nie można udzielić w trakcie krótkiej i emocjonalnej dyskusji. Przedstawiam je więc w poniższym felietonie.

Nie będę przepisywał informacji o pieniądzu, które łatwo znaleźć samemu. Nadmienię tylko, że koncepcja pieniądza opiera się na zaufaniu uczestników rynku. Gdy zaufanie to zostanie podważone, pieniądz przestaje mieć wartość i musi zostać odnaleziona inna forma podtrzymania wymiany handlowej (najczęściej po przejściowym powrocie do barteru pojawia się po prostu inny pieniądz). Ten proces może w najbliższej przyszłości przebiec w sposób bardzo odmienny od tego, do czego historycznie jesteśmy przyzwyczajeni. Pieniądz sam w sobie wartości nie posiada, jego wartość jest czysto umowna.

O władzy napisać można bardzo dużo. Interesuje mnie jednak jej docelowa forma, czyli władza absolutna. Najprostszą dla mnie definicją władzy absolutnej nad danym przedmiotem jest umiejętność zarówno jego stworzenia, jak i zniszczenia. Władza absolutna nad człowiekiem, lub społeczeństwem oznacza dokładnie to samo. Oznacza to np., że nie można absolutnie panować nad ludźmi nie mogąc ich dowolnie tworzyć, nawet jeśli masowe ich niszczenie udaje się doskonale. Jesteśmy jednakże coraz bliżej możliwości zbudowania człowieka od zera, co kompletnie wywróci relacje społeczne i doprowadzi ludzkość do upadku lub wymusi ewolucję w nową, zmodyfikowaną formę istnienia. Warto byłoby się do tego przygotować.

Teoria – Walutą przyszłości będzie specjalistyczna wiedza.

Założenia teoretyczne wnioskowania:

  • Celem posiadania jest dla człowieka władza nad danym obszarem (terytorialnym lub funkcjonalnym). Kto posiada niekwestionowaną władzę, nie potrzebuje pieniądza.
  • Pieniądz jest sposobem transferu władzy i środkiem w osiągnięciu tego celu.
  • W społeczeństwie technologicznym unikalna wiedza również daje władzę, a pieniądz można wciąż przekształcić w taką wiedzę.
  • Pieniądz jest niestabilny, gdyż jego wartość zależy od zaufania uczestników rynku (przykład – emocje giełdowe można sztucznie wywoływać, zmieniając realne wartości podmiotów na rynku), umiejętnie wykorzystana wiedza natomiast dostarcza władzy nawet niezależnie od rynku w ogóle (przykład – opracowując pojazd międzyplanetarny mamy możliwość opanowania na wyłączność miejsc, w których rynek nie istnieje, ale może zaistnieć w przyszłości).

Historycznie systemy monetarne stabilizowano realną wartością czegoś, co jest rzadko spotykane, były to np. kamienie i metale szlachetne. Obecny system monetarny musi runąć, ponieważ nie jest już oparty o parytet czegokolwiek, co ma realną wartość, opiera się tylko na bezwładności procesu i mglistym zaufaniu uczestników systemu. Upadek systemu przyspiesza jego skrajna polaryzacja i akumulacja zasobów pieniężnych, która powoduje ciągły dodruk „pustego” pieniądza w celu podtrzymania działania rynku. Waluty oparte o „blockchain” również nie dają sensownej alternatywy, gdyż zaufanie społeczeństw do abstrakcyjnego ciągu bitów buduje się bardzo opornie, a technologia jest niezrozumiała dla szerokich mas, a w związku z tym nieakceptowalna ogólnie – moim zdaniem, ze względu na ludzkie ograniczenia, nie ulegnie to zmianie. Specjalistyczna wiedza natomiast, naturalnie posiada wartość sama w sobie, a jej zastosowanie generuje władzę nad ludźmi i nie tylko (metodą kija tudzież marchewki).

Postęp technologiczny i globalizacja powodują powolne rozmycie granic i zacieranie się różnic kulturowych. Władza terytorialna w tak skonstruowanym świecie przekształcać się będzie we władzę funkcjonalną. Nie będę w żaden sposób odkrywczy, wskazując, że naturalnymi centrami takiej władzy będą ponadnarodowe korporacje, a władza państwowa utrzymywana będzie jedynie fasadowo, gdyż oczekują tego konserwatywne społeczeństwa. Zarządy wielkich korporacji zapewne świadome są tego wszystkiego, o czym piszę i już teraz gromadzą na masową skalę wiedzę możliwą do wykorzystania w świecie, który nadejdzie po upadku obecnego systemu monetarnego. Proces ten wydaje się dość logiczny w zaistniałej sytuacji i nie powinien być jednoznacznie kojarzony negatywnie. Przyszłość zależy od tego, co zdecydują korporacje w momencie przełomowym. Należy pamiętać, że są to organizacje skoncentrowane na zysku, a zysk w świecie bez globalnego systemu monetarnego oznaczać może zupełnie coś innego, znacznie trudniejszego do oszacowania, niż ciąg cyfr w bilansie handlowym. Najbardziej oczekiwana przeze mnie byłaby specjalizacja korporacji i zadowolenie z uzyskanej władzy absolutnej w obszarach funkcjonalnych. Wspomogłoby to, moim zdaniem, dalszy rozwój ludzkości. Nie jestem zwolennikiem teorii, że wojny przyspieszają rozwój i zapobiegają stagnacji – rozwój przyspieszają badania naukowe, wojny są konsekwencją walki o władzę. Szczęśliwie, prowadzenie wojen w świecie po rewolucji informatycznej, nie będzie również łatwe. Świadomi politycznie ludzie (Internet, mimo swoich wad, uczynił w tym zakresie mnóstwo dobrego) nie będą chcieli w wojnach uczestniczyć, nie będą też skutecznymi żołnierzami w starciu z automatycznymi systemami bojowymi.

Największe zagrożenie dostrzegam jednakże w równoległym, nagłym upadku systemu kapitalistycznego, tej wielkiej pompy ssącej w jednym tylko kierunku (sądząc po efektach, a nie powtarzanych medialnie ekonomicznych mantrach), która działa nieprzerwanie od kilku stuleci. Brzmi to kuriozalnie, lecz istnieje duża szansa, że postęp technologiczny umożliwi dostęp do prawie nieograniczonych źródeł energii oraz masowej robotyzacji prac, wskutek czego w świecie, w którym się znajdziemy, większość ludzi stanie się niepotrzebna swoim władcom, gdyż nie będą w stanie dostarczyć im niczego, co posiada jakąkolwiek wartość. Logicznie wnioskując – albo pozwolą nam z niektórych rezultatów postępu skorzystać (bo zapłacić nie będziemy mieli czym) albo nas po prostu pozabijają. Praca, w przypadku mniej drastycznego obrotu zdarzeń, będzie przywilejem jedynie nielicznych – ich potencjalną zapłatą będzie dostęp do szczególnego typu usług, np. medycyny opartej na inżynierii genetycznej, czy też cybernetyzacji. Reszta ludzkości poddana zostanie obowiązkowej kontroli urodzeń, będzie miała też prawie nieograniczony dostęp do podstawowych dóbr i usług, w tym szkolnictwa. Pytaniem otwartym pozostaje, czy ludzkość nie zacznie podążać wtedy w dwóch kierunkach i co ostatecznie z tego wyniknie? „Mouse utopia”?

Nie bez znaczenia pozostaje też rozwój AI. Jeżeli powstanie forma AI, którą ludzkość dopuści jako równoprawną, nie pozostanie to również bez konsekwencji dla systemu wartościowania. Co może stanowić wartość dla świadomego algorytmu? Czym przekonać można taki algorytm do podjęcia takich, a nie innych decyzji? Nasuwają się naturalnie tylko dwie formy „zapłaty” – energia lub wiedza. Energia jest kłopotliwa, ze względu na magazynowanie. Może też się okazać, że będzie jej pod dostatkiem, czyli nie będzie posiadała dostatecznej wartości. Unikalna wiedza będzie natomiast cenna również dla AI, a więc rynkowo uniwersalna. Przynajmniej dopóki AI nas nie przerośnie, ale to już opowieść na zupełnie inną okazję…

Dodaj komentarz