Upadek Kolonii Polskiej

Ze względu na doświadczenia mojego dzieciństwa i młodości posiadam umiejętność dostrzegania niebezpieczeństwa zanim się ono jawnie pojawi. Poważne kłopoty w moim życiu wynikały z ignorowania takich ostrzeżeń i naiwnej wiary, że inni widzą lepiej, a to ja jestem przeczulony. Dostrzegam, niestety, od kilku miesięcy, rozwój niebezpiecznego dla Polski scenariusza, którego realizacja jest możliwa, biorąc pod uwagę zaszłości historyczne oraz obecną sytuację geopolityczną.

Obecna sytuacja międzynarodowa Polski jest bowiem nie do pozazdroszczenia i przypomina „bal na Titanicu”. Uważam, że marzenia o „Wielkiej Polsce” Rafała Ziemkiewicza, którego cenię skądinąd za jego wieloletnią publicystykę, można w tej sytuacji włożyć sobie w buty. Czy na 70%, czy na 100% – dowiemy się po pierwszych decyzjach nowego prezydenta USA, którym prawdopodobnie zostanie Donald Trump, wygrywając ze skompromitowanym sromotną ucieczką z Afganistanu, obecnym prezydentem USA. Jest to dla mnie jedyna większa niewiadoma w poniższym toku rozumowania.

Zacznijmy od prezentacji sytuacji Polski, obserwowanej oddolnie, bez zachwytów i nadmuchanych wskaźników ekonomicznych, które nie mają wielkiego wpływu na codzienne życie przeciętnego Polaka. Polska jest cały czas krajem „na dorobku”, potwornie zadłużonym zagranicznie i wewnętrznie, ze starzejącym się społeczeństwem, którego kręgosłup moralny przetrącony został PRL-owskim „jakoś to będzie”. Piękne galerie handlowe oraz samochody na kredyt tego nie zmienią. Jest to kraj, w którym łatwo kupić i zainstalować elity kolonialne, działające w interesie obcym i swoim, ale na pewno nie w interesie państwa polskiego. Deklaracja dołączenia do krajów rozwiniętych jest też przy tym niczym innym jak poklepaniem nas po plecach przez kolonialistów, abyśmy nic nie zmieniali i szli prostą drogą do spektakularnego bankructwa. Poza niewieloma punktowymi inwestycjami z czasów rządów PiS (gazoport, rozwój Orlenu, przekop mierzei), ja znaczącego rozwoju nie widzę, zaczynam natomiast widzieć dziurawe drogi, połamane płoty, grzybiejące fasady budynków i zarośnięte ogrody, czyli powrót PRL-owskiej biedy.

Uważam również, że tylko polityczny idiota ma prawo sądzić, że Polska jest obecnie państwem realnie niepodległym. Idioci stanowią niestety hałaśliwą większość, co stanowi cząstkę bólu istnienia na tym świecie. Większość ważnych decyzji dotyczących Polski zapada obecnie w Brukseli (czytaj Berlinie) oraz Waszyngtonie. Nie będę rozwijał tej kwestii – jest dość rzeczowej dyskusji na ten temat w Internecie. Na osłodę mamy flagę, hymn i polski złoty – papierek lakmusowy dla odpustowych patriotów. Ale i to nam wkrótce zabiorą.

Głównym powodem nagłego przyspieszenia zmian jest nadciągający konflikt ekonomiczny USA-BRICS. USA ma przy tym dodatkowy problem z południową granicą z Meksykiem, państwem, które upada – skorumpowanym i zdegenerowanym. Upadek Meksyku spowoduje ucieczkę setek tysięcy ludzi z jego terytorium. Pośród uchodźców znajdą się przestępcy z Ameryki Środkowej, stosujący metody zastraszania ludności cywilnej, przy których bledną opisy zbrodni wojennych. USA zmuszone będzie reagować na konflikt na własnej granicy za pomocą wojska oraz gwardii narodowej. Siły wojskowe wycofać trzeba będzie częściowo z baz na całym świecie. Ponieważ USA nie chce odpuścić Tajwanu, od którego zależna jest część przewagi technologicznej USA na świecie, więc siły wojskowe wycofane zostaną miedzy innymi z Europy.

USA szukało w tej sytuacji sojusznika w Europie, który zastąpi USA na czas rozwiązania konfliktu u własnych granic. Tym sojusznikiem mogła być Polska, ale mając u steru geopolitycznych idiotów, spoglądała w stronę Brukseli, zamiast negocjować z USA warunki nowego rozdania politycznego. W efekcie, widząc słabość i chwiejność Polski, USA znów postawiło na Niemcy. Jest to decyzja rozpaczliwa, ale jedyna logiczna w tej sytuacji z ich punktu widzenia. USA nawet jeśli domyśla się, że Niemcy chcą wyrwać się spod ich kurateli, chce chwilowo mieć spokój w Europie. Niestety, w polityce lizusów i słabeuszy nikt nie szanuje. Polska mogła być drugą Koreą Południową, okrętem desantowym USA w Europie, w którego rozwój wpompowano miliardy dolarów, ale PiS wolał by Polska została bezwolnym cieciem w EU. Jesteśmy więc dziś w miejscu, w którym zaciągnięcie zagranicznego kredytu przedstawiane jest jako gigantyczny sukces polskiej dyplomacji. A mogliście mieć wiele za darmo, moralne karły i idioci, politycy od siedmiu boleści, lokalne żałosne samozwańcze autorytety. Przespaliście moment dziejowy, drugiej szansy zapewne nie będzie.

W sytuacji oddania sterowania Europą Niemcom wraca jak bumerang polityka kolonizacji Polski, wysysania jej zdrowej młodej siły roboczej oraz niszczenia polskiej państwowości. Polska ma być dla Niemców dostarczycielem taniej siły roboczej, jak za pierwszych tuskorządów. Starzenie się i biednienie społeczeństwa polskiego powoduje, że Polska nie jest nawet dobrym konsumentem niemieckich produktów, co w sytuacji wygaszania wszelkiej rodzimej produkcji, spowoduje dostarczanie na terytorium Polski produktów gorszych jakościowo, za maksymalną cenę, którą Polacy będą w stanie zapłacić. W skrócie – będziemy żreć mikroplastik i robale, co już zapowiedziano. Niemcom zależy też bardzo na tym, aby Polska nie była w stanie efektywnie podnieść na forum międzynarodowym sprawy odszkodowania za II wojnę światową. Wypłata takiego odszkodowania zrujnowałaby niemiecką gospodarkę, więc w interesie Niemiec leży niszczenie ekonomiczne Polski, doprowadzenie jej do stanu bezładu prawnego i permanentnego kryzysu, w którym żaden rząd nie będzie w stanie wysunąć roszczeń wobec Niemiec. PiS oczywiście dużo mówił, ale niewiele zrobił, aby odwrócić ten trend.

Obecne polskojęzyczne władze warszawskie nawet już nie udają, że chcą przestrzegać obowiązującego formalnie prawa i otwarcie używają tego, co w polityce jest najbardziej skuteczne, czyli prawa silniejszego. Prawo to używane jest w interesie obcym, głównie niemieckim, jak też ukraińskim, który jest coraz bardziej z niemieckim powiązany. W moim odczuciu są to władze, które istnienia państwa polskiego po prostu nie chcą, jakichkolwiek działań zasłaniających takie intencje by nie wykonywały. Polski rząd abdykował z niepodległego rządzenia, a polski prezydent przypomina bezwolnego króla Stasia.

Uważam, że rozważany jest obecnie scenariusz wysłania polskich sił zbrojnych na Ukrainę, co spowoduje nieważność artykułu piątego paktu NATO. Ukraina wojnę przegrywa z powodu braku amunicji, ale przede wszystkim rekruta. Rząd ukraiński prawdopodobnie negocjuje ewakuację do Polski swoich „elit”. Możliwe też, że ponad naszymi głowami prowadzone są rozmowy z Rosją, co do rozwoju i rezultatu konfliktu. Jest to idealna sytuacja, w której NATO może „umyć ręce” od wojny, a jednocześnie przetestować możliwości zbrojnego reagowania za pomocą przeszkolonych polskich sił zbrojnych. Przypominam, że toczy się proces wchłaniana Białorusi przez Rosję, rosyjskie wojska są już rozlokowane na jej terytorium, a dyktator Łukaszenka może jedynie łudzić się, że w ciągu roku Białoruś nie będzie częścią Federacji Rosyjskiej. Czeka nas więc konflikt z Rosją na całej szerokości wschodniej granicy, w którym planowo przemielone zostaną starsze pokolenia Polaków, tak aby odciąć nas na zawsze od historycznych korzeni. Młodzi mają pracować w niemieckich montowniach i zbierać szparagi u bauera, więc zostaną zapewne oszczędzeni.

W sytuacji idealnej dla wrogów Polski rezultat jest następujący:

  • Rosja zdobywa Warszawę i większość północno-wschodniej Polski, czym pokazuje siłę swojemu społeczeństwu i mści się za historyczne upokorzenia. Zdobycze terytorialne uspokajają negatywne nastroje społeczne w Rosji. Los Polaków zamieszkałych na tych terenach w krótkim okresie staje się tragiczny.
  • Niemcy przyjmują rolę mediatora, w efekcie przejmują w protektoracie południowo-zachodnią część Polski, ustalają na niej buforową strefę zdemilitaryzowaną (jak pierwotnie chciał Putin) i zdejmują z siebie problem odszkodowań za WW2. Nie ma niepodległego państwa polskiego, nawet jeśli formalnie jeszcze istnieje, a więc nie ma również odszkodowań.
  • W nowej guberni instalowany jest rząd składający się z Polaków i Ukraińców, ale de facto rządzą Ukraińcy na polecenie niemieckie. Język ukraiński staje się, obok polskiego, językiem urzędowym. Szerzy się korupcja, a ukraińskie gangi ściągają haracze z Polaków. Niemcy przymykają oko na bezprawie, oficjalnie nie maja z tym nic wspólnego. Polska jest bezlitośnie eksploatowana ekonomicznie przez UE.
  • USA opuszcza NATO, ale NATO zyskuje czas na dozbrojenie się i ufortyfikowanie granic.
  • USA zyskuje spokój w europejskim skansenie i godzi się ze zgniłym kompromisem.
  • Nie obchodzimy nikogo.  Znaczna część Polaków opuszcza upadający kraj i rozjeżdża się po świecie. Pozostali w kraju Polacy zostają z czasem wynarodowieni.

Czy da się odmienić taki scenariusz? Sądzę, że obecnie nie ma ku temu woli politycznej ani społecznej. Społeczeństwo zgnuśniało. Prawnie nic się nie da zrobić, a rewolucja wymaga determinacji, której nie widzę. Ludzie poddają się postępującemu odzieraniu z praw, godności osobistej i własności. Ostatecznym testem dla Polaków będzie moment ogłoszenia powszechnej mobilizacji wojskowej przez przyszłego prezydenta Polski Donalda Tuska.

„Szczęść Boże i ratuj się kto może” – nic chyba oprócz zacytowania słów Grzegorza Brauna nie pozostaje mi jako podsumowanie sytuacji. Mam nikłą nadzieję, że moje „political fiction” się nie sprawdzi. Kto posiada majątek, niech lepiej go spienięży i znajdzie nowe miejsce do życia, daleko od problemów. Jest bowiem źle, a będzie znacznie gorzej…

Dodaj komentarz