Postanowiłem zabrać głos w sprawie wojny ukraińsko-rosyjskiej. Nie zamierzam jednak zastanawiać się nad kwestiami finansowymi, czy też militarnymi. Bardziej interesuje mnie próba dojścia do filozoficznych i cywilizacyjnych przyczyn wojny, bo sądzę, że takie również mają w tym przypadku znaczenie. Zrozumienie tych przyczyn może być krokiem do znalezienia sposobu rozwiązania konfliktu.
Przede wszystkim, nie jest to tylko „wojna Putina”, jak codziennie słyszymy. Władimir Putin jest emanacją rosyjskiego społeczeństwa, jego traum i dążeń. Rosyjskie społeczeństwo odpowiedzialne jest za Putina w takim samym stopniu, jak niemieckie było odpowiedzialne za Hitlera. Rosja nie jest krajem podbitym i skolonizowanym, z „elitą” służącą zewnętrznym interesom. Gdyby Putin nie uosabiał dążeń większości społeczeństwa, zostałby już dawno usunięty, czyli prawdopodobnie, zgodnie z wschodnią tradycją, zamordowany.
Postać Putina nie jest jednak bez znaczenia dla całej sytuacji. Zacząłbym od tego, że Putin miał niezwykle trudne dzieciństwo i młodość. W skrócie – bycie niechcianym, odrzucanym dzieckiem, a następnie ciągłe bójki i rywalizacja o swoje „miejsce w stadzie” (jest dużo artykułów na ten temat). Życie uczyło go, że tylko bycie cwanym i bezwzględnym pozwala na przetrwanie, że należy odrzucić uczucia i traktować ludzi instrumentalnie. Niełatwo w takich warunkach początkowych stracić również sens życia w ogóle. Stracić kompletnie lub wyznaczyć nowy cel. To, że Putin chce odbudować imperium rosyjskie jest truizmem powtarzanym przez większość mediów. Ważne jest, dlaczego chce tego dokonać? Mógł pozostać carem, pławiącym się w luksusach, jako rekompensacie utraconego w biedzie dzieciństwa i młodości. Dlaczego więc pchnął Rosję do wojny, która nie musiała wybuchnąć?
Przyczyn jest kilka.
Personalnie, Putin wykształcił w sobie kult siły. Ten kult siły, rozumianej po prostu jako siła fizyczna (której w młodości mu brakowało) i bezwzględności, uważa za naturalny. Uważa, że silny ma prawo sięgnąć po wszystko, czego zechce. Że człowiek silny i brutalny jest szanowany, a szacunek jest równoznaczny ze strachem. Niczego innego nie zna, tak go traktowano i szkolono. Jest w tym jeden poważny błąd logiczny, którego Putin prawdopodobnie nie zauważa – człowiek nie jest już tylko częścią natury, więc jego postepowanie nie jest w pełni naturalne, a często kompletnie nienaturalne, często niszczymy naturę i nas samych. Żeby kult siły był u ludzi naturalny, zrezygnować musielibyśmy z tysięcy lat cywilizacji i powrócić do etapu wspólnot plemiennych. Czy Putin jest gotowy na rezygnację z wszystkich luksusów, które przynosi mu cywilizacja? Nie sądzę. Uważam, że nie przemyślał dokładnie tej kwestii i popełnia w związku z tym błędne decyzje, a jedną z nich jest wypowiedzenie wojny Zachodowi z Ukrainą jako krajem pośredniczącym. Chyba, że naprawdę chce zredukować ludzkość do poziomu bestialstwa Złotej Ordy, która zwyciężała, lecz nie pozostawiła po sobie nic cywilizacyjnie wartościowego.
Grupowo, Rosjanie czują się upokorzeni. Żyją w kraju, w którym szaleją bieda, choroby, korupcja i alkoholizm. Ich umysły od małego dziecka pierze propaganda, pozwalająca wąskiej grupie ludzi obrastać majątkiem kosztem reszty społeczeństwa. Nie można patrzeć na Rosję tylko przez pryzmat Moskwy, w której żyje się względnie wygodnie (tak jak nie można patrzeć na Polskę przez pryzmat Warszawy). Nie mogąc osiągnąć nic sensownego, żyjąc w szarości i beznadziei, sukcesy militarne postrzegają jako swoje osobiste, rozłożone na całość społeczeństwa. Taki sukces zastępczy. Całe życie jem ziemniaki i cebulę, ale wreszcie się nas boją, a za chwilę oni na Zachodzie też będą jeść ziemniaki i cebulę, bo teraz żyją dobrze naszym kosztem (choć to nieprawda). Duma nie pozwala im szukać problemu w sobie i swoich wyborach, szukają wroga zewnętrznego, który im to uczynił i zapijają swoje decyzje wódką dla zatwierdzenia. To są wyborcy Putina. Wielu z nich miało podobne dzieciństwo – dla nich to car, ale swój chłop, który rozumie. Nie znam dobrze rosyjskiego, ale ten „in” brzmi jak „nasz”. A on jest ich, z krwi i kości. Bez zmian w rosyjskiej mentalności w Rosji nic się nie zmieni, po Putinie będzie następny, podobny „in”.
Cywilizacyjnie, Rosjanie są konserwatywni i taki też jest Putin. Gardzą ideologią LGBT i paradami homoseksualistów na ulicach. Manipulacje genetyczne oraz cybernetyzację uważają za aberrację. Oczekują silnego i jednoznacznego przekazu od władzy zamiast niekończących się sporów i sprzeczek. W tym kontekście Zachód postrzegają jako coś zdolnego do wywrócenia ich porządku świata, coś czemu obowiązek mają się przeciwstawić. Jestem w stanie zrozumieć takie podejście, lecz nie rozumiem często idącej za nim niekonsekwencji w czynach. Z tego co wiem, robią wiele, żeby ich dzieci żyły na „zgniłym zachodzie”, robi to też sam ich przywódca. Może to wcale nie jest konserwatyzm, tylko pewnego rodzaju konformizm. Tu też pewnie ścierają się poglądy tych, którzy chcą, żeby wszyscy żyli w ruskiej biedzie i tych, którzy oficjalnie niosą „ruski mir”, ale nieoficjalnie się tego boją, bo odbiera im szansę na wygodniejszą egzystencję. I tu tak naprawdę pojawia się najważniejsze pytanie: Ilu ludzi w Rosji chce, żeby świat stał się jednym wielkim obozem koncentracyjnym? I w imię zysku ilu możnych ludzi chce tego też na Zachodzie?
Podsumowując i próbując znaleźć wyjście z sytuacji:
- Wojna wybuchła przez biedę i kompleksy (podobnie zresztą, jak WW2).
- Rozwiązaniem mogłaby być demilitaryzacja Rosji, nadzór i pomoc gospodarcza, lecz ze względu na strukturę władzy oraz posiadanie przez Rosję broni atomowej jest to niemożliwe.
- Nałożenie szczelnych sankcji gospodarczych zadziała, ale nie rozwiąże problemu, pogłębi tylko izolację Rosji. Niemniej, obecnie nałożyć je należy, aby odciąć możliwość dalszej militaryzacji i eskalacji konfliktu poza granice Ukrainy.
- Kompleksowo problemy Rosji mogą rozwiązać tylko sami Rosjanie. Po zamknięciu dostępu do Internetu będzie to coraz trudniejsze, nowe pokolenia poddawane będą indoktrynacji już w czysto północnokoreańskim stylu. Należy zrobić wszystko, aby dostęp Rosjan do informacji, nawet internetowo chaotycznej, został zachowany.
- Paradoksalnie, wojnę zakończyć może człowiek, który ją zaczął, czyli Władimir Putin. Powinien jednak najpierw zrozumieć, że popełnił błąd i nie polega on tylko na niedoszacowaniu determinacji Ukraińców. Niestety zginęli ludzie, więc bez zdobyczy wojennych Putin nie może wycofać się z konfliktu „z twarzą”, tego nie wybaczą mu Rosjanie. Powinien przyznać się do błędu i abdykować, ponosząc odpowiedzialność (np. w stylu wygnania Napoleona).
Władimir Putin posiada podobny profil charakteru do mnie, lecz trochę inne doświadczenie życiowe. Nie wiem, czy zdolny jest do przyznania się do błędu i poniesienia konsekwencji. Niepokoi mnie jego hedonizm, otaczanie się carskim blichtrem. Pytanie, czy jest to poza, której oczekuje od cara naród rosyjski, czy emanacja jego charakteru? Człowiek próżny nie przyzna się do błędu i będzie brnął dalej w swojej retoryce. Ja również miałem trudne dzieciństwo i młodość, właściwie ich nie miałem. Niemniej nie jestem próżny, a bogactwo nie ma dla mnie większego znaczenia. Wybrałem świadomie trudniejszą ścieżkę, aby wewnętrznie pozostać lepszym człowiekiem, mimo braku wygód i władzy. Może i Putin jest do tego zdolny? Kto wierzy niech się o to modli, prostszego rozwiązania nie ma…
