Nuke’em all

Minął kolejny rok, napięcie wojenne eskaluje. Brak jest woli zaprzestania działań wojennych ze strony Rosji, a retoryka wojenna w mediach rosyjskich ciągle się nasila. Z rangi konfliktu lokalnego podniesiono wojnę ukraińską do rangi świętej wojny cywilizacyjnej z Zachodem. Moje nadzieje na zakończenie konfliktu przez samego Putina również okazały się płonne. Myślę, że czas spróbować odpowiedzieć na pytania, dlaczego tak jest, co Rosja chce uzyskać i co możemy z tym zrobić?

Obecna sytuacja wynika ze złudzeń Zachodu odnośnie tego, czym jest Rosja oraz z niewłaściwego postępowania zwycięzców II Wojny Światowej. Rosja (a właściwie Moskowia) jest bowiem mentalnym dziedzictwem Złotej Ordy, państwa barbarzyńskiego, wyznającego kult siły, rządzonego brutalnie przez jedną osobę na szczycie hierarchii władzy. Nic mentalnie w Rosji się nie zmienia i być może należy się pogodzić z faktem, że nic się już nie zmieni. To kraj mentalnych niewolników, przyzwyczajanych do roli bezmyślnego sługi od wczesnego dzieciństwa – nie nadają się do jakiejkolwiek merytorycznej dyskusji ani wypracowywania wspólnych rozwiązań, są prymitywni i kłamliwi. Zapijają problemy mentalne, kradną na potęgę, biją słabszych od siebie, nie szanują żadnej kultury, nie tworzą wartościowej sztuki („ich” dzieła sztuki pochodzą od ludów podbitych), nie dokładają się do ogólnie pojmowanego rozwoju cywilizacyjnego, tworzą tylko obszar cierpienia i upodlenia zwany „ruskim mirem”. Jest to państwo–bandyta, globalny degenerat moralny, któremu zaczyna kończyć się samogon, więc patrzy kogo napaść, aby samogon znów mógł płynąć prosto do gardła szerokim strumieniem.

Ruski bandyta poczuł się bezkarny, gdyż zauważył logicznie, że Zachód wybaczył Niemcom tak wielkie zbrodnie, jakie popełnili podczas WWII. Mało tego – zamiast zlikwidować państwo, które dwa razy już doprowadziło do globalnej hekatomby, dopuszczono Niemców do rządzenia Europą, którego skutki w postaci eksploatacji ekonomicznej krajów peryferyjnych w UE oraz wykarmienia rosyjskiego raka na europejskiej piersi obserwujemy właśnie dzisiaj. Rak ten toczy korupcyjnie unijne instytucje, rozmywa europejskie kultury, stymulując zalew migracji spoza UE i przygotowuje się do podboju osłabionej w ten sposób Europy. Nie miejmy złudzeń – Rosja nigdy nie zrezygnowała z imperialnych zapędów. Jak Złota Orda, będzie szła i niszczyła tak daleko, jak pozwoli jej logistyka armii, a wygrywać będzie podstępem, brutalnością i ilością wojska. Rosja wyciąga słuszne wnioski – skoro nawet Niemcom wybaczono, możemy robić to samo, kary ostatecznej bowiem nie będzie.

Sposoby postepowania z uciążliwym sąsiadem-bandytą są tylko trzy – odizolować się, zlikwidować go lub wystraszyć tak, żeby odechciało mu się wszelkich interakcji z nami. Prawdopodobnie Zachód, prowadzony przez USA nie może już się odizolować, chyba że za cenę poświęcenia znacznej części kontynentalnej Europy. Odizolowanie się od Rosji nie hamuje też dalszego zbrojenia się jej, również w głowice atomowe. Rosja posiada własne technologie zbrojeniowe, a brakujące części dostarczają jej Chiny, Iran i inne kraje wspierające jej niewolniczą, autorytarną wizje świata. Rosja jest w trakcie przestawiania gospodarki na tory wojenne, co wskazuje, że nie zamierza wycofać się ze swoich działań i że jest przygotowana do trwania w reżimie wojennym. Czyli ONI IDĄ PO WSZYSTKO. To znaczy po co właściwie? Ano po samogon, niewolników i strach reszty świata, nie doszukujmy się tu nic więcej – prymityw myśli prymitywnie, niezależnie co mówi, żeby to zamaskować.

No to może należy iść po rozum do głowy i Rosję nareszcie zlikwidować. Jak najbardziej, jestem za, tylko że Rosja grozi zagładą nuklearną świata w razie próby powstrzymania ich marszu. Czyli czym tak naprawdę? Ano grozi zagładą większych miast oraz zimą nuklearną. Po wykonaniu pierwszego każdy Rosjanin na świecie stanie się banitą i będzie zabijany „on sight”, będą zmuszeni się ukrywać – prawie nikt ze zwykłych ludzi nie wybaczy tej skali bezsensownego ludobójstwa, nawet jeśli zrobią to politycy. To tyle jeśli chodzi o pozytywy. Problemem jest minimum dwuletnia zima nuklearna, spowodowana dostaniem się pyłów do górnych warstwy atmosfery i brakiem opadów, które mogłyby sprowadzić je na ziemię. Zima taka spowodowałaby głód zdolny zabić większość życia na ziemi. I właśnie na sprowadzeniu tych pyłów na ziemię jak najszybciej oraz na neutralizacji związanego z nimi skażenia powinny skupić się obecnie zachodnie badania naukowe. Przy czym, jak pokazuje przypadek Czernobyla, skażenie nie jest największym problemem – bywa mniejsze niż się wstępnie wydawało, a przyroda dostosowuje się i częściowo je neutralizuje.

Jeśli nic nie zrobimy, do wojny nuklearnej i tak dojdzie. Rosja już wypowiedziała wszelkie traktaty dotyczące redukcji arsenału nuklearnego, a jej retoryka nastawiona jest na szantaż i konfrontację. Jeśli nie zmierzymy się z Rosją teraz, tak jak nie zmierzyliśmy z hitlerowskimi Niemcami przed zajęciem Czechosłowacji, ludzkość zapłaci ogromną cenę za jej powstrzymanie, być może zbyt dużą. Należy oczywiście uprzednio przygotować schrony dla ludności oraz zapasy wody i żywności o długim terminie przydatności do spożycia. W momencie znalezienia sensownego rozwiązania dotyczącego redukcji zapylenia atmosfery można zaatakować Rosję prewencyjnie, tak jak zrobiono to z Japonią, co było skuteczne i na długo ostudziło zapędy imperialne. Zmasowany atak prewencyjny na silosy atomowe i jednostki wojskowe zagwarantuje, że większość rosyjskich głowic nuklearnych nie będzie zdatnych do użycia w kontrataku. Mając na względzie sposób funkcjonowania aparatu władzy w Rosji, można wcześniej spróbować szeroko zakrojonej akcji likwidowania rosyjskich przywódców politycznych i wojskowych, licząc na wywołanie chaosu i samoczynny rozpad kraju wskutek wewnętrznych napięć. Podsumowując – wojna nuklearna przestała być tabu, Rosja się do niej przygotowuje i musimy być krok przed Rosją, żeby taką wojnę przetrwać.

Jest jeszcze trzecia opcja – wystraszenie Rosji. Trzeba zrobić coś na tyle poważnego, żeby nawet najbardziej prymitywny, zaćmiony samogonem ruski troglodyta, zrozumiał, że żarty się skończyły, ale żeby nie nastawiło go to agresywnie i bojowo. Moim zdaniem, jest na to sposób – USA mogłoby zlikwidować Putina oraz Miedwiediewa, przyznać się do tego publicznie i powiedzieć, że nie jest to akt wymierzony przeciwko Rosji, ale personalnie przeciwko podżegaczom do globalnej wojny nuklearnej (co jest zresztą prawdą). Nic w tym złego – zwierzęta chore na wściekliznę się przecież zabija, a likwidacja cara przez zewnętrzne siły na terenie Rosji załamie Rosjan i spowoduje gwałtowną walkę o władzę. Da nam to czas na przygotowanie się do wojny, która i tak może nastąpić. Jeszcze lepsze byłoby porwanie obydwu panów i przeczołganie ich przed międzynarodowym trybunałem sprawiedliwości, ale to raczej niewykonalna operacja. Tak, czy inaczej, chyba warto spróbować…

Dodaj komentarz