Współczesne systemy ekonomiczne

Obecnie na świecie egzystuje wiele systemów ekonomicznych, lecz istotą poniższego felietonu jest krótka obserwacja tych, które w ciągu ostatnich 100 lat wywarły największy odcisk na ludzkości. Nie będę przytaczał dat i podstaw doktryn oraz szczegółowego podziału – jest na ten temat wiele opracowań i z łatwością można uzupełnić sobie wiedzę z ogólnodostępnych źródeł. Chciałbym skoncentrować się na tym, co zostaje często pominięte, czyli na dysonansie pomiędzy założeniami systemu, a jego ekonomicznymi skutkami oraz na przyczynie tego dysonansu. Dysonans ten szczególnie widoczny jest w systemach zradykalizowanych.

Pod obserwację biorę: socjalizm → komunizm, interwencjonizm→ faszyzm, kapitalizm → neoliberalizm (strzałka oznacza radykalizację doktryny).

Mam nieodparte wrażenie, iż wymienione systemy mimo, że cały czas istnieją, co pozornie mogłoby dowodzić ich skuteczności, powoli doprowadzają ludzkość do upadku. Są one kompletnymi systemami społecznymi, lecz zwrócę uwagę głównie na ich aspekt ekonomiczny. Systemy podstawowe nieuchronnie ulegają radykalizacji, aż do momentu wystąpienia katastrofy i odrzucenia zradykalizowanej formy systemu. Należałoby nadmienić, że w epoce globalizacji upadek światowego systemu ekonomicznego (bo taki może zaistnieć) może oznaczać chaos i trudne do przewidzenia konsekwencje.

Mieliśmy do tej pory do czynienia z pełnym odrzuceniem faszyzmu, częściowym odrzuceniem komunizmu oraz brakiem odrzucenia neoliberalizmu, które to nastąpi po następnej wielkiej katastrofie ekonomicznej. Rzeczą trudno dla mnie akceptowalną jest fakt, że twórcy systemów nie dostrzegają tej tendencji. Są tylko dwa możliwe wytłumaczenia tej sytuacji: są fanatycznie oddani utopijnej idei lub, co uważam za bardziej prawdopodobne, cynicznie prowokują radykalizację systemu w celu wywołania wojny i transferu kapitału, zgodnie z wcześniej przygotowanym planem. Nie uważam twórców systemów społecznych za imbecyli, stawiam więc śmiało tezę, iż każda radykalizacja systemu ekonomicznego ma na celu masową, planowaną grabież, a pojawienie się chwytliwych medialnie, radykalnych „proroków” jest ostatnim ostrzeżeniem przed zniszczeniem zaatakowanego społeczeństwa.

Jak rozpoznać i jak pozbyć się proroków radykalizmu? Jest to, wbrew pozorom dość proste. Słuchamy poglądów danego człowieka, a potem konfrontujemy z nim swoje w dyskusji. Posługujemy się argumentami logicznymi i próbujemy dociekać prawdy. Jeśli dyskutant nie słucha argumentów, lecz nadal operuje dogmatami, to wiemy, że mamy do czynienia z fanatykiem i spokojnym, acz stanowczym „kopem w dupę” wyrzucamy go poza strefę dyskusji. W internecie takim kopem może być ban na forum lub wykluczenie z grupy. W życiu codziennym mniej lub bardziej dosłowny „kop w dupę” bywa też jak najbardziej wskazany, aczkolwiek czasem trudny do wykonania, ze względu na penalizację agresji (kopać należy więc mało agresywnie, acz dotkliwie skutecznie).

Stworzenie dobrego dla ludzkości, skutecznego systemu ekonomicznego, nie jest banalnym zadaniem. Za główną przyczynę niezaplanowanych porażek systemów ekonomicznych uważam ich amoralność – założenie, że ludzie bezwolnie poddadzą się narzuconemu dyktatowi w imię obiecanych przyszłych zysków. Takie podejście niestety działa, lecz działa krótkoterminowo – gdy całe pokolenia marnują swoje życie dla utopijnej idei, a mityczny zysk nie nadchodzi, lub osiąga go niewielu, system nieuchronnie wypala się i upada. Dobry system ekonomiczny wymagałby głębokiej analizy zachowań ludzkich, musiałby być systemem nagradzającym ekonomicznie ludzi pracujących dla dobra wspólnego i penalizującym ekonomicznie zachowania niszczące wspólnotę. System amoralny może być skuteczny jedynie pośród maszyn, które moralności nie posiadają. Nie zaskakują więc próby sprowadzenia ludzi do poziomu przewidywalnych maszyn w radykalnych wersjach systemów – jest to logiczna konsekwencja wzrostu entropii systemu, gdyż system niestabilny próbuje stabilizować się poprzez zmniejszenie złożoności. Podtrzymuję przy tym, że radykalizacja jest planowana, lecz system sam w sobie próbuje utrzymać się jak najdłużej.

Miało być o dysonansie, a więc trochę mocnych przykładów. Socjalizm miał zlikwidować nierówności, a wygenerował komunizm, a wraz z nim potworną nędzę oraz arystokrację aparatczyków partyjnych. Interwencjonizm miał trzymać w kajdanach kluczowe dla państwa dziedziny, a wygenerował faszyzm, który trzymał w kajdanach każdą możliwą dziedzinę życia, uniemożliwiając prawie całkowicie inicjatywę. Kapitalizm miał uwolnić człowieka przez dobrobyt, a stworzył neoliberalizm, który zniewala całe masy ludzi przez rabunek i lichwę. Każda z doktryn wytwarza swój wzorzec człowieka, zachwalany przez usłużne media. Media wychwalają kolejno: człowieka pracy, obywatela, konsumenta. I w każdej z nich ten podmiot-człowiek nadal faktycznie nie znaczy nic, służy tylko pompowaniu zysku mniej lub bardziej anonimowym nadzorcom systemu. Aż do kolapsu systemu, mordu, jawnej już kradzieży i nowego rozdania kart. Kiedy wreszcie zatrzyma się ta karuzela?

Można w tym miejscu próbować zarzucić mi krytykanctwo i brak własnej recepty na palący problem, jakim jest brak satysfakcjonującego systemu ekonomicznego na miarę naszych czasów. Spróbuję więc zaproponować rozwiązanie, a przynajmniej jego warunki początkowe.

Nie posiadam idealnej recepty, gdyż jest to problem skomplikowany, lecz postulowałbym:

  • gwałtowne odrzucenie radykalizmu społecznego, penalizację takich zachowań;
  • powrót do mieszanki socjalizmu, kapitalizmu i interwencjonizmu – wyciągnięcie z tych ustrojów cech jak najbardziej zgodnych z ludzką naturą i moralnością;
  • niełamanie ludzi kołem w celu realizacji systemu – przekonywanie do jego przyjęcia;
  • oparcie systemu o analizę zachowań ludzkich, zarówno naturalnych, jak i nienaturalnych (człowiek posiada również potrzeby niezgodne z naturą i trzeba brać je pod uwagę);
  • przymusowe zmniejszenie rozwarstwienia ekonomicznego, poprzez opodatkowanie nadmiernego bogactwa oraz produkcji automatycznej, w celu wprowadzenia dochodu podstawowego (nie widzę na razie innego rozwiązania, system będzie obciążony błędami z poprzedniego systemu, a trzeba zapewnić choć w przybliżeniu równy start dla wszystkich uczestników);
  • rezygnację z gospodarki rabunkowej i konsumpcjonizmu (zasoby są ograniczone);
  • ewolucję systemu wraz z ewolucją myśli ludzkiej, unikanie rewolucji.

Struktura władzy w systemie jest dla mnie sprawą drugorzędną. Nie ma znaczenia, czy będzie to monarchia, oligarchia, demokracja, czy też jakikolwiek system mieszany, o ile będą to rządy skuteczne i stabilne. Mamy w historii przykłady dobrych i złych rządów, opartych o różne struktury władzy. Są kwestie, w których zdanie ogółu jest istotne i wiążące, jak i takie, w których musi zdecydować specjalista w danej dziedzinie. Ważne żeby decyzje podejmowane były na czas, gdyż często mamy do czynienia z sytuacją, gdy decyzja podejmowana jest w oparciu o nieaktualne informacje i jej skutki bywają, z tego właśnie powodu, odległe od zamierzonych.

Nie mam już specjalnie nadziei, iż ludzkość się „obudzi” i zbuduje sprawiedliwy system ekonomiczny. Szczerze uważam, że znaczna część ludzi jest niestety podłymi kreaturami, socjopatami maskującymi swoje grabieżcze intencje pod pozorami humanistycznych zachowań, które służą wyłącznie „urobieniu” ofiary przed ekonomiczną konsumpcją. Niestety tacy właśnie ludzie, ze względu na swoja przebojowość i brak oporów moralnych, decydują o losie społeczeństw. Obok śmierci i cierpienia całych mas ludzi przechodzi się dziś w zasadzie obojętnie (a może zawsze tak było, kto wie). Nie zmienia to jednak konieczności pisania o tym, jak można rozwiązywać problemy społeczno-ekonomiczne. Jeśli ludzie chcą być dla siebie podli, choć istnieje alternatywa, to niech ludzkość spłonie, bo nie jest warta dalszego istnienia…

Dodaj komentarz