Dlaczego nie chce mi się żyć?

Większości ludzi pewnie czasem odechciewa się żyć i jest to normalne zjawisko. Ze mną jest trochę inaczej – mnie odechciewa się żyć nawet kilka razy dziennie, a od lat ciężko jest mi znaleźć dzień, który od rana do wieczora przeżyłem we względnym spokoju. Powodem prawie zawsze jest zachowanie innych ludzi. Jakiekolwiek funkcjonowanie w tym świecie jest dla mnie możliwe tylko w prawie maksymalnym odosobnieniu od mojego własnego gatunku, z którym odczuwam niewielką wspólnotę i który nie znosi mnie również z pełną wzajemnością. Spotkanie mądrych, wartościowych ludzi jest ciągłym szukaniem igły w stogu siana. Znalezienie takich ludzi jest zresztą bardzo trudne, gdy nie szuka się ich dość wytrwale, w związku z obawą przed bólem, który powoduje każde spotkanie z idiotą. Żeby biologicznie przetrwać, narażać się muszę na kontakt z osobami, które nie tyle posiadają inny system wartości niż ja (co jeszcze mogę uszanować), co nie posiadają spójnego systemu wartości w ogóle, a jedynym prawdziwym celem ich istnienia jest gromadzenie zasobów. Z powodu przynależności do ludzkości zalewa mnie ocean wstydu przed anonimowym stwórcą.

W poniższym wątku wyliczam codzienne powody mojej niechęci do życia. Zostawiam te wpisy do przemyślenia tym nielicznym, którzy zdolni są do refleksji nad własnym zachowaniem.

1) Niszczenie przyrody

Nie wiem, jak otępiałym umysłowo trzeba być, żeby mimo wszelkich ostrzeżeń podcinać gałąź na której się siedzi, ale jednak jest to zjawisko masowe, świadczące o tym, że głupota ostatecznie zwyciężyła. Zatruwanie wody powietrza i roślin nieistniejącymi naturalnie chemikaliami (do których obecności natura nie jest w stanie się przystosować w krótkim czasie), masowe zabijanie dziko żyjących zwierząt, wypalanie pól i lasów pod wyjaławiające ziemię w kilka lat uprawy – przykładów jest mnóstwo. Człowiek nie jest tylko częścią natury, ma również inne potrzeby, ale to nie upoważnia go do zanegowania procesu, który trwa miliony lat i nad którym nie panuje.

2) Konsumpcjonizm

Pokraczny bękart kapitalizmu, bożek bezcelowego gromadzenia, zaprzeczenie utylitaryzmu. Kupuję bo mogę, kupuję by pokazać innym że mogę, kupuję by poniżać i zniewalać. Po drugiej stronie medalu – poprzez media wmawiam ludziom wyimaginowane potrzeby, bez opamiętania, bez wyobraźni, bez analizy zniszczeń w środowisku naturalnym. Wszędzie rosnące, jak grzyby po deszczu, centra handlowe i supermarkety – nowoczesne świątynie, przyciągające coraz to nowych wyznawców duchowej pustki.

3) Wojny

Jedyna uzasadniona wojna to wojna obronna (lub też uderzenie wyprzedzające). Większość wojen w historii bywa jednak prowadzona po prostu w celu eksterminacji ludności na danym terenie i przejęcia jej majątku. Wojna to konsekwencja braku dyskusji nad potrzebami, zaprzeczenie tezy, że człowiek jest istotą rozumną, zdolną do kompromisów. Najlepszym, powszechnie akceptowalnym, sposobem na przetrwanie społeczeństwa jest oczywiście okresowe rabowanie i mordowanie sąsiadów, a potem udawanie, że dobrobyt zbudowało się na zaradności własnych obywateli. Temudżyn w zaświatach tańczy z radości na czaszkach swoich wrogów – mentalne dziedzictwo barbarzyńców pozostaje nienaruszone w naszym rzekomo cywilizowanym świecie.

4) Egocentryzm

Przekonanie, że świat istnieje tylko dla zaspokajania zachcianek twojej osoby i inni ludzie żyją tylko po to, żeby ci służyć jest tak powszechne, że milcząco przyjmuje się je za normę postępowania. Ci sami ludzie, którzy narzekają na bycie wykorzystywanymi, obdarzeni przez los odrobiną władzy nad innymi ludźmi, natychmiast wykorzystują ich w ten sam sposób. „Nie rób drugiemu co Tobie niemiłe” staje się wyświechtanym frazesem, a powinno być podstawą działania (lub zaniechania działania). Podstawę podsycają komercyjne media, gdyż egoizm jest przyrodnim bratem konsumpcjonizmu.

5) Hipokryzja

Co innego myślę, co innego mówię, co innego robię. I nie widzę w tym nic zdrożnego, o ile przynosi mi to wymierne korzyści. To już obowiązujący standard w otaczającej nas rzeczywistości… Hipokryzja polityków jest oczywiście legendarna, ale ich można częściowo zrozumieć, mimo moralnego obrzydzenia – czasem nie mogą odkrywać swoich metod działania, chcąc realizować polityczne cele, ponieważ zabiegać muszą również o poparcie idiotów i dyletantów. Natomiast obłuda w życiu codziennym, szczególnie wobec najbliższych osób, jest nie do zaakceptowania. Jak można z premedytacją okłamywać dzieci, składając im obietnice bez pokrycia lub wykrętnie odpowiadając na ich pytania? Kłamcy wychowują kłamców i mitomanów, okłamujących w końcu nawet samego siebie.

7) Sadyzm

Znęcanie się nad innymi dla własnej przyjemności spotykamy praktycznie na każdym kroku. Jeżeli można drugiemu człowiekowi bezinteresownie zaszkodzić to możemy być prawie pewni, że tak się stanie. Najłatwiej spotkać je tam, gdzie istnieje narzucenie władzy formalnej człowieka nad człowiekiem. Świetnym przykładem sadystów są wszelkiego typu urzędnicy, utrudniający załatwienie najdrobniejszej nawet sprawy do poziomu, w którym człowiek modli się, aby w danej konkretnej sprawie możliwy był kontakt z bezdusznym automatem zamiast człowieka, gdyż wtedy szanse powodzenia znacznie rosną. Sadystów spotykamy pośród brygadzistów i kierowników niższego szczebla, którzy regularnie wyładowują na innych ludziach swoje wieloletnie kompleksy, nie posiadając samemu przymiotów moralnych predysponujących do odpowiedzialnego sprawowania władzy. Sadyści wyższego szczebla, poprzez medialne środki masowego ogłupiania, wprowadzają syndrom sztokholmski jako normę zachowania społecznego, gwarantującą ich kompletną bezkarność.

8) Kult samochodu

Wartościowanie ludzi na podstawie zasobności portfela i jej pokazowego wyznacznika, czyli trującej i hałasującej blaszanej puszki, służącej dodatkowo do poruszania się z miejsca na miejsce w trakcie skomplikowanej symulacji wojennej z prawdziwymi ofiarami ludzkimi i zwierzęcymi. Dla mężczyzn samochód bywa zadbanym przedłużeniem ich własnego, zbyt krótkiego przyrodzenia, a kobiety oceniają po nim zdolności reprodukcyjne, a co najważniejsze finansowe potencjalnego partnera. Statystyczny Polak wsiadający w samochód zamienia się w bestię, której ukrywanym celem jest ZABIĆ jak najwięcej innych istot znajdujących się na drodze. Polak uwielbia jeżdżenie na zderzaku zawalidrogi, który, pamiętając lekcje fizyki, ośmiela się jechać adekwatnie do stanu nawierzchni. Ostatnie ostrzeżenie Polak-kierowca udziela poprzez oślepienie długimi światłami, po zignorowaniu tego czeka przeciwnika już tylko śmierć. Polak jest też mistrzem kierownicy i zbędne są mu takie gadżety jak kierunkowskazy, używane są czasem dokładnie w momencie wykonywania manewru, lub z obawy przed „miśkami” za rogiem – generalnie niech się hołota szybko orientuje, trzeba ćwiczyć refleks. Znaki drogowe przeznaczone są dla mięczaków, a tych w Polsce już przecież dawno nie ma, są sami rajdowcy-zwycięzcy. Babcia z balkonikiem nie zdążyła uciec z pasów – to nie problem, posmarujemy sędziemu i wszystko się ułoży – „Wiesz kim ja k… jestem?!”.

9) Naciągacze i oszuści

Nie chcesz babciu kupić kiepskich garnków za 3 pełne emerytury? Nie takie z nami numery, mamy swoje sposoby – prośby, kłamstwa i groźby. W końcu kupisz dla świętego spokoju… A może tak kredycik w parabanku z RRSO 1000%? Na razie podobno nie istnieje ustawowy obowiązek odbierania telefonu, czego nie rozumie większość ludzi dzwoniących do mnie z nieznanego, niesprawdzonego numeru. Lata posiadania telefonu nauczyły mnie, że nieznany numer prawie zawsze oznacza kłopoty i zszargane nerwy. Takie połączenia obieram jedynie w momencie posiadania wyjątkowo wysokiej odporności psychicznej, a robię to tylko po to, aby poznać nowe metody starych cwaniaków. Zdrowym jeszcze psychicznie ludziom zalecam wyłączenie odbierania połączeń spoza książki adresowej lub co najmniej zainstalowanie aplikacji blokującej połączenia na podstawie klasyfikatora społecznościowego.

10) Korupcja

Nie znasz i nie posmarujesz to nie pojedziesz – niepisane prawo dżungli biznesu. Smutne historie opowiadane cichaczem w rodzinnym zaciszu. Brak możliwości złamania zastanych układów, lokalni „capo di tutti capi”. Niepisane umowy na skraju polityki i biznesu, z których nikt się nie wyłamuje, totalna omerta. Wyżej, tajemnicze samobójstwa tych, którym się „nie powiodło” oraz luki ustawowe legitymizujące najzwyklejszą kradzież. Brak dowodów, brak świadków, imposybilizm…

11) Bałaganiarze i śmieciarze

Jak ktoś, z własnej winy, ma bałagan wokół siebie, w większości przypadków ma również bałagan w głowie, który w ten sposób się uzewnętrznia. A człowiek z bałaganem w głowie jest jak huragan, niszczy każdy przejaw piękna i porządku na swojej drodze. Interakcja z bałaganiarzem jest jak kąpiel w szambie – ani to zdrowe, ani pożyteczne. Śmiecenie ma różne formy, poczynając od zwykłego kretyna, rzucającego opakowania po napojach na ziemię, poprzez nachalny SPAM i telemarketing, na zakopywaniu chemikaliów w lesie kończąc. Bałaganiarstwo nie jest powszechnie penalizowane – ani w domu, ani w pracy, ani w przestrzeni publicznej. Akcje sprzątania po bałaganiarzach są bezsensowne, utwierdzają ich tylko w słuszności działania (ktoś zawsze po nich posprząta). Sprzątać powinien ten, kto naśmiecił – szkodę powinien naprawiać sprawca, a nie ofiara. Przykry jest też brak adekwatnej kary. Wobec dorosłych, wysokie grzywny i kary więzienia są prostym sposobem na rozwiązanie problemu. Nie rozumiem, dlaczego cackamy się ze zwyczajnym ludzkim bydłem.

12) Zboczeńcy i wykolejeńcy

Afiszowanie się publicznie ze swoim niedorozwojem umysłowym, uważam za wyjątkowo obleśne. Celem nadrzędnym jest oczywiście szokowanie, atak na rodzinę i demoralizacja dzieci, najlepiej za duże pieniądze. Mające obecnie miejsce, ciągłe przesuwanie granicy tego, co jest publiczne akceptowalne, jest jedną z konsekwencji upadku wypracowanych przez setki lat zasad moralnych. Przyczyn upatruję w nagłym postępie technologicznym, który wprawił umysłowo niedorozwiniętych ludzi w samozachwyt i poskutkował u nich odrzuceniem zasad wpajanych w dzieciństwie. Przykład – debil używający telefonu komórkowego nie rozumie zasady jego działania oraz nie potrafi go wytworzyć, ale korzysta z postępu i posiadając tak zaawansowane urządzenie sądzi, że jest nadzwyczaj inteligentny. Ten sam mechanizm przeniesienia obowiązuje np. u kibiców sportowych z opasłymi brzuchami, którzy identyfikują się ze sportowcami, nie posiadając ich umiejętności. Dodatkowo, debil w grupie czuje się ogólnie akceptowany i staje się w związku z tym pewny siebie, co skutkuje zachowaniem agresywnym wobec myślących inaczej niż on. Efekt – zorganizowane parady zboczeńców i transmitowanie zachowań patologicznych w Internecie. Więcej ogólnodostępnej, zaawansowanej technologii, to więcej tego typu wydarzeń, proste.

13) Dresiarze i kibole

„Co się patrzysz pedale? Zaj… ci? Dawaj telefon i sp… !” – ten jakże wiele mówiący wycinek gwary kibolskiej prezentuje sposób porozumiewania się współczesnego jaskiniowca, który jakimś cudem, mimo zewnętrznego wyglądu homo sapiens, zachował mózg istoty pierwotnej, nastawionej na ciągłą walkę o byt. Kibole wykonują plemienne tatuaże z symbolami ulubionego klubu sportowego, umawiają się na regularne, czasem śmiertelne bitwy o terytorium, po czym wypijają dużo niskiej jakości alkoholu i zaciągają do jaskini zdobyczne samice, z którymi kopulują, wytwarzając nowych kiboli, na których utrzymanie zrzuca się społeczeństwo poprzez instytucję funduszu alimentacyjnego. Trwają pomiędzy nami niezmiennie od tysięcy lat.

Dodaj komentarz