Odczekałem kilka dni ze skomentowaniem mojego tegorocznego „urlopu”, aby zeszła ze mnie para. W innym wypadku stek bluzgów, który wylałbym na wirtualny papier spowodowałby, że nie dałoby się normalnie czytać felietonu. Minimalnie poprawny poziom wypowiedzi chciałbym zachować. Nie jest moim celem epatowanie wulgarnością. Chciałbym zacząć od faktu, że prawdopodobnie jestem idiotą. Bo tylko idiota udaje …
